Wiek to nie raport zdrowotny
- Adrian K
- 30 gru 2025
- 1 minut(y) czytania
Zachowuję się nieadekwatnie do swojego wieku? Coraz częściej zadaję sobie to pytanie.
Kiedy kontaktuję się ze znajomymi, bardzo często rozmowa zaczyna się od narzekania na zdrowie i różne dolegliwości. I nie są to wyłącznie osoby w moim wieku — czasami nawet młodsze o dziesięć lat. W ich wieku byłem przekonany o własnej nieśmiertelności. Nie analizowałem organizmu, nie robiłem raportów zdrowotnych, nie definiowałem siebie przez to, co mnie boli.
Ja rozmowę zaczynam inaczej. Od prostego: „Co tam dobrego słychać?”
Nie dlatego, że nie mam problemów — bo każdy jakieś ma — ale dlatego, że nie chcę, aby to one były punktem wyjścia i osią całej rozmowy. Nie chcę, by pierwszym komunikatem było narzekanie, zmęczenie i lista dolegliwości. Bardziej interesuje mnie życie niż jego usterki.
Zaczynam się więc zastanawiać: czy coś jest ze mną nie tak? Czy wraz ze zbliżającą się pięćdziesiątką powinienem również zaczynać rozmowy od aktualizacji swoich problemów zdrowotnych, żeby „pasować do wieku”?
A może to nie kwestia wieku, tylko postawy? Może nie każdy musi przechodzić w tryb ciągłego podsumowania strat, analizowania bólu i oswajania lęku przed przemijaniem poprzez narzekanie. Może można być dojrzałym, nie rezygnując z ciekawości, lekkości i pytania o to, co dobre — nawet jeśli ciało nie jest już niezniszczalne.
Być może nie zachowuję się nieadekwatnie do wieku. Być może po prostu nie chcę, aby mój wiek definiował sposób, w jaki rozmawiam o życiu.




Komentarze