top of page

Wiek to nie raport zdrowotny

Zachowuję się nieadekwatnie do swojego wieku? Coraz częściej zadaję sobie to pytanie.

Kiedy kontaktuję się ze znajomymi, bardzo często rozmowa zaczyna się od narzekania na zdrowie i różne dolegliwości. I nie są to wyłącznie osoby w moim wieku — czasami nawet młodsze o dziesięć lat. W ich wieku byłem przekonany o własnej nieśmiertelności. Nie analizowałem organizmu, nie robiłem raportów zdrowotnych, nie definiowałem siebie przez to, co mnie boli.

Ja rozmowę zaczynam inaczej. Od prostego: „Co tam dobrego słychać?”

Nie dlatego, że nie mam problemów — bo każdy jakieś ma — ale dlatego, że nie chcę, aby to one były punktem wyjścia i osią całej rozmowy. Nie chcę, by pierwszym komunikatem było narzekanie, zmęczenie i lista dolegliwości. Bardziej interesuje mnie życie niż jego usterki.

Zaczynam się więc zastanawiać: czy coś jest ze mną nie tak? Czy wraz ze zbliżającą się pięćdziesiątką powinienem również zaczynać rozmowy od aktualizacji swoich problemów zdrowotnych, żeby „pasować do wieku”?

A może to nie kwestia wieku, tylko postawy? Może nie każdy musi przechodzić w tryb ciągłego podsumowania strat, analizowania bólu i oswajania lęku przed przemijaniem poprzez narzekanie. Może można być dojrzałym, nie rezygnując z ciekawości, lekkości i pytania o to, co dobre — nawet jeśli ciało nie jest już niezniszczalne.

Być może nie zachowuję się nieadekwatnie do wieku. Być może po prostu nie chcę, aby mój wiek definiował sposób, w jaki rozmawiam o życiu.


 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Każdy ma swoje wnioski

Życie jest zbiorem doświadczeń. Każdy z nas ma inne i inną ich ilość. Problem w komunikacji zaczyna się wtedy, gdy staramy się czyjeś doświadczenie na siłę dopasować do swojego. Ktoś dostrzega więcej,

 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page