To nie młodzież się zmieniła. Zmienił się świat.
- Adrian K
- 4 lip
- 2 minut(y) czytania
Cały czas słyszę, że dzisiejsza młodzież jest „taka czy siaka”. Że nie poradziłaby sobie w naszych czasach. Że jest niezaradna, leniwa, roszczeniowa i nie zna wartości ciężkiej pracy.
Tylko… naprawdę?
Mam wrażenie, że bardzo często oceniamy młodych ludzi przez pryzmat świata, którego już nie ma.
Mówimy, że nie potrafiliby napalić w piecu, naprawić samochodu, wyremontować mieszkania czy przeżyć miesiąca bez internetu. Ale czy my potrafilibyśmy odnaleźć się w świecie, który jest dla nich codziennością?
Ile razy pytaliście swoje dzieci lub wnuki, jak zrobić coś w telefonie, na komputerze albo przez internet? Jak wysłać dokument, załatwić sprawę online, skonfigurować aplikację czy odzyskać dostęp do konta?
Ja znam dorosłych ludzi, którzy nie potrafią kupić polisy przez internet, załatwić sprawy w bankowości elektronicznej czy sprawnie wysłać e-maila.
To kto tu jest niezaradny?
Prawda jest taka, że zaradność zmienia się wraz z rzeczywistością. Kiedyś oznaczała umiejętność naprawienia pralki albo wymiany uszczelki w kranie. Dziś często oznacza odnalezienie się w świecie technologii, informacji i ciągłych zmian.
To nie jest gorsza zaradność.
To jest po prostu inna zaradność.
Podobnie jest z pracą. Bardzo często słyszę, że młodzi są leniwi.
Naprawdę?
Bo nie chcą zostawać po godzinach za darmo? Bo nie chcą poświęcać życia rodzinnego dla firmy? Bo uważają, że czas wolny, zdrowie psychiczne i odpoczynek mają wartość?
Przez lata wielu ludzi słyszało, że dobry pracownik nie odmawia, nie dyskutuje i zawsze zostaje dłużej. Tyle że to nie była cnota. Bardzo często była to konieczność albo efekt wychowania w przekonaniu, że własne potrzeby zawsze stoją na końcu.
Dzisiejsze pokolenie coraz częściej mówi: „Nie”.
Nie na wykorzystywanie.
Nie na darmowe nadgodziny.
Nie na życie wyłącznie pracą.
I może właśnie dlatego tak łatwo nazywa się ich roszczeniowymi.
Każde pokolenie jest dzieckiem swoich czasów. Nasi dziadkowie wychowali się w jednym świecie. My dorastaliśmy w innym. Dzisiejsza młodzież dorasta w rzeczywistości, która zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
Nie można wymagać od nich, żeby żyli według zasad sprzed trzydziestu czy czterdziestu lat.
Tak samo jak nie oczekujemy od naszych rodziców, że będą funkcjonowali dokładnie tak jak my.
Nie twierdzę, że młodzi są idealni. Nie są. Tak samo jak nie było idealne moje pokolenie i żadne wcześniejsze.
Ale zamiast powtarzać, że „kiedyś było lepiej”, może warto zadać sobie prostsze pytanie:
Czy problem naprawdę leży w młodych ludziach?
Czy może po prostu trudno nam zaakceptować, że świat przestał wyglądać tak, jak go pamiętamy?
Młodzi nie są gorsi.
Nie są mniej zaradni.
Nie są z natury leniwi.
Są po prostu przystosowani do świata, który stworzyliśmy dla nich.
I być może właśnie dlatego są od nas bardziej wolni.
A wolność zawsze budzi opór u tych, których przez całe życie uczono, że trzeba siedzieć cicho, nie wychylać się i zgadzać na wszystko.



Komentarze