"W świecie, gdzie każdy jest pisarzem"
- Adrian K
- 4 lut 2025
- 2 minut(y) czytania
Kiedyś, aby napisać książkę, trzeba było posiadać dar. Nie chodziło tylko o umiejętność stawiania słów na papierze, ale o zdolność snucia opowieści, kreowania światów, które istniały gdzieś pomiędzy rzeczywistością a wyobraźnią. Autor musiał mieć w sobie iskrę – talent do przekładania myśli i emocji na język, który poruszał serca i umysły czytelników. Gdy ktoś chciał napisać książkę o własnym życiu, często szukał pomocy u prawdziwego pisarza, kogoś, kto potrafiłby nadać jego historii formę i głębię. Ci, którzy mieli pomysł, ale brakowało im słów, sięgali po ghostwriterów, by ci wzmocnili ich styl lub wręcz stworzyli całą narrację. Pisanie było sztuką, a autor – rzemieślnikiem, który latami doskonalił swoje umiejętności.
Dziś każdy pisze książki. Ktoś wróży z kart? Ach, napiszę sobie książkę o tarocie. Ktoś inny sprzedaje warzywa w osiedlowym sklepie? Czemu nie – napiszę książkę o ziemniakach i codzienności za ladą. Ktoś jest znudzony życiem? A może by tak napisać książkę o nudzie? Wydaje się, że bycie autorem stało się czymś powszechnym, niemal modnym. Każdy może, więc każdy próbuje. Ostatnio ktoś znajomy, szukając dodatkowego źródła dochodu, zapytał mnie, jak wydać książkę. Nie dlatego, że od lat miał w głowie historię, która nie dawała mu spokoju. Nie dlatego, że czuł potrzebę podzielenia się czymś ważnym. Po prostu cienko stoi finansowo i szuka sposobu na dorobienie. Nie czyta książek? To nieważne. Przecież sztuczna inteligencja mi napisze – powiedział z dumą. Dla niego książka to produkt jak każdy inny, a pisanie to kolejny sposób na szybki zarobek.
I tak sobie myślę – nie jestem już nikim wyjątkowym. Pisząc książki, czuję się jak kolejny kasjer w Biedronce. Tylko że zamiast skanować kody kreskowe, układam słowa. Ale czy to jeszcze ma znaczenie? W morzu autorów-amatorów, w świecie, gdzie algorytmy mogą stworzyć opowieść na zawołanie, moje historie nie różnią się od setek innych, które codziennie trafiają na rynek.
A jednak... może w tym tkwi różnica? Może to, co mnie wyróżnia, to właśnie ta myśl, to uczucie, że pisanie to coś więcej niż tylko układanie zdań. Że każda książka, którą tworzę, to część mnie – moich przeżyć, marzeń, zwątpień i zwycięstw. Może nie jestem wyjątkowy w oczach świata, ale każda historia, którą opowiadam, jest wyjątkowa dla mnie. I może to wystarczy.
Przecież pisarz to nikt taki, kasjer jakich wielu.




Komentarze