top of page

„Sprowadzony do poziomu innych? Nie, dziękuję.”

„Masz się cieszyć, że zostałeś sprowadzony do poziomu innych” – usłyszałem kiedyś na emigracji.


Nie, nie cieszę się.


Tak, jak wielu innych, musiałem tutaj zakasać rękawy i iść do pracy, by zapłacić rachunki. Nie wstydzę się tego. Ale nie będę też udawał, że zatracenie swojej zawodowej tożsamości i ambicji to coś, czym należy się szczycić.


Nigdy nie pracowałem na taśmie w Polsce. Nie dlatego, że się wywyższam – po prostu miałem inną drogę: pracowałem w finansach, pisałem, tworzyłem. Wystarczy, że ktoś tutaj się o tym dowie… i zaczynają się drwiny. Ironia, szyderstwo, przewracanie oczami. Bo jak to – książki piszesz? Pracowałeś w biurze? W Polsce?


Nikt nie słucha, dlaczego naprawdę wyjechałem. Że nie chodziło o pieniądze, tylko o system, który dławił każdy przejaw niezależności. Nie, tu nie ma miejsca na takie niuanse – przecież każdy „normalny” po prostu zmienił polską fabrykę na brytyjską i tak samo chce widzieć innych. Bez wyjątku. Bo jeśli ktoś ma inne ambicje – to najwyraźniej „pyskuje”, „wydziwia” albo „robi z siebie nie wiadomo kogo”.


Otóż nie – ja po prostu nie zapominam, kim jestem. Nie będę dumny z tego, że obniżyłem swoją wartość zawodową tylko po to, żeby kogoś nie urazić. I nie mam zamiaru przepraszać za to, że chcę więcej, nawet jeśli zaczynam – tak jak wszyscy – od zera.


Jeśli to komuś przeszkadza, to może warto zadać pytanie: dlaczego właściwie?


„Masz się cieszyć, że zostałeś sprowadzony do poziomu innych” – to chyba jedna z najbardziej pokrętnych form manipulacji, jakie słyszałem. Nie, nie mam się z czego cieszyć, kiedy ktoś próbuje wmówić mi, że cofnięcie się zawodowo to sukces, bo dzięki temu jestem „jak inni”.


To nie jest zazdrość ani wywyższanie się. To niezgoda na fałszywe poczucie wspólnoty oparte na rezygnacji z siebie. Nie wszyscy chcą zostać tu, gdzie są – i nie każdy sukces musi być okupiony zgniłym kompromisem.


Jeśli ktoś chce gloryfikować stagnację – proszę bardzo. Ale ja mam prawo chcieć więcej, pamiętać, kim byłem, i iść po swoje – bez przeprosin, bez tłumaczeń, bez sztucznego „braterstwa”, które opiera się tylko na tym, żebyś nie był przypadkiem lepszy.


 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Każdy ma swoje wnioski

Życie jest zbiorem doświadczeń. Każdy z nas ma inne i inną ich ilość. Problem w komunikacji zaczyna się wtedy, gdy staramy się czyjeś doświadczenie na siłę dopasować do swojego. Ktoś dostrzega więcej,

 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page