Sam sobie wbrew innym... redaktorom.
- Adrian K
- 11 sty 2025
- 1 minut(y) czytania
Piszę i redaguję swoje książki samodzielnie. Niestety, zdarzało się, że po kosztownych redakcjach odkrywałem krytyczne błędy w tekście, który mia
ł być gotowy do wydania.
Miałem kiedyś sytuację, w której redaktor zmienił całe zakończenie książki na infantylne, i to bez mojej zgody, tuż przed publikacją. Do dziś nie rozumiem, co ta osoba miała w głowie. Na szczęście coś mnie tknęło i sprawdziłem tekst na czas.
Bywało też, że byłem obserwowany przez redaktorów, a gdy opublikowałem wpis o samodzielnym redagowaniu książki, niektórzy reagowali agresywnie. Otrzymywałem pełne pretensji wiadomości, w których zarzucano mi, że nie wysłałem książki do redakcji. Co istotne, nigdy z nikim się na to nie umawiałem, a luźna rozmowa między pisarzem a redaktorem nie zobowiązuje do niczego poza zachowaniem uprzejmości.
Zaczynam rozumieć czytelników, którzy ostrzegali mnie: „Redaktor zepsuje ci książkę, bo przerobi ją na dzisiejsze niskie standardy”.
Oczywiście wciąż istnieją redaktorzy z powołania, którzy nie patrzą na tekst przez pryzmat targetów na kolejny tydzień. Redaktor powinien wspierać autora swoją wiedzą i doświadczeniem, pomagać rozwijać jego wizję, a nie walczyć z nią. Nie powinien sprowadzać książki do poziomu współczesnych oczekiwań coraz mniej wymagającego.




Komentarze