„Pisarz z przypadku, autor z kibla”
- Adrian K
- 24 kwi 2025
- 2 minut(y) czytania
Nie chcę być pisarzem. Już mnie to nie kręci. Dziś pisarzem może być każdy – i, niestety, prawie każdy się tak nazywa. Co chwila słyszę, że ktoś pisze książkę. Bo mu się tak akurat zachciało. Bo może. Bo wydaje mu się, że coś ma do powiedzenia.
Youtuber od pierdół, który przez pół życia bredził o głupotach przed kamerą? Jasne, napisał książkę – i to oczywiście „bestseller”. Zawodowa kucharka, która do tej pory umiała tylko przyprawiać rosół? Proszę bardzo – książka. I to niekoniecznie kulinarna, broń Boże. Sprzedawca krawatów, który pół życia spędził za ladą? Oczywiście, jego też coś „tknęło”. Dwudziestolatek, który nie przeżył jeszcze niczego, co można by nazwać życiem? Też pisze. O życiu. O tym, jak żyć. Bo przecież wie najlepiej. Nawet sprzedawca ziemniaków z targu pewnie ma już gotowy manuskrypt. Bo czemu nie? Każdy może. Każdy chce. Każdy pisze.
A najgorsze, że to się sprzedaje. Większość youtuberów już wydała książkę, mimo że to, co produkują, częściej przypomina ściek niż jakąkolwiek formę kultury. Nie przeszkadza to nikomu. Ba, to się nawet promuje. „Autor książki” brzmi dumnie – przynajmniej na okładce.
A ja mam się do tego przyklejać? Mam wchodzić do tej samej szuflady? Nie, dzięki. Nie chcę nazywać siebie pisarzem. Bo dziś to słowo nie znaczy już nic.
„Pisarz” brzmi teraz gorzej niż „kurtyzana”. Serio. Kurtyzana przynajmniej musi mieć jakieś umiejętności – wdzięk, talent do manipulacji, znajomość ludzkiej natury. To fach. A pisarzem może być każdy idiota z telefonem i dostępem do internetu. Kaprys, impuls, zbyt długie posiedzenie w kiblu – i już, jest „autor”.
Nie chcę być częścią tej tandety. Nie chcę należeć do tego samego gatunku samozwańczych „twórców”, którzy mylą notatnik z objawieniem. Pisarz? Dziś wystarczy się tak nazwać. I już jesteś. Gotowe.
Nie, nie chcę być pisarzem. Nie w takim świecie. Nie w tym bagnie.



Całkowicie się z Tobą zgadzam a najbardziej z tym, że i każdy może być "pisarzem" i z tym, że dwudziestolatek, który nie przeżył życia piszę o życiu jako jego znawca i ekspert niby w każdej dziedzinie, tylko pytanie w której? Bo z pewnością jego wypowiedzi na temat przeżyć i związanych z nimi emocji na tym etapie życia byłyby wątpliwe, co najmniej wątpliwe lub zbyt bardzo wyimaginowane. Owszem pisarzem niby może z założenia być każdy i mieć pasje pokazania innym części tego, co chce powiedzieć...ale... Ale czy wszyscy ci co chcą coś powiedzieć, mówią tylko po to by było o nich głośno, bo to jest w modzie, szum, poklask, kontrowersja czy odwrócenie uwagi od czegoś innego? Prawdziwy pisarz nie boi się…
Nie tylko każdy może pisać, ale również każdy może śpiewać.
Nie rozumiem dlaczego promowany jest różnego rodzaju chłam,którego duża część społeczeństwa czyta i słucha. Kiedyś trzeba było zasłużyć i zapracować na miano Pisarza czy też Muzyka,w tych chorych czasach jak Pan już wspomniał każdy może nazwać się artystą i każdy znajdzie swoich odbiorców.
Dzisiejsza młodzież nie ma żadnych perspektyw na przyszłość,dorastają bezmózgowcy, którzy nigdy w ręku książki nie mieli,nieoczytani i debile. Jaka przyszłość nas czeka?!