Nieobecna Ojczyzna
- Adrian K
- 18 maj 2025
- 1 minut(y) czytania
Czasami nachodzi mnie myśl, by wrócić do Polski. Do kraju, który kiedyś był moim domem, który noszę w sercu jak echo dawnych dni. Ale im dłużej żyję poza jego granicami, tym bardziej uświadamiam sobie, że nie potrafię już go odnaleźć.
Słyszę język polski – na ulicy, w radiu, na nagraniach, które czasem przypadkiem wpadną mi w ręce. Wciąż rozpoznaję ten dźwięk, znajomy i bliski, ale zarazem jakby coraz bardziej oddalony. Słyszę go, a jednak nie czuję tej samej więzi. Widzę ludzi mówiących po polsku, ale ich gesty, sposób bycia, nawet spojrzenia – wydają się inne, obce.
Dociera do mnie coraz bardziej zagłuszony akcent polskiej kultury – niegdyś wyraźny, mocny, dziś przytłumiony przez hałas współczesności, przez narastającą obcość, która przesącza się przez obrazy i słowa.
Szukam tej Polski w swoich wspomnieniach. Tam jeszcze jest – ciepła, znajoma, pełna zapachów dzieciństwa, dźwięków codzienności i twarzy, które nie zniknęły z pamięci. Sięgam po stare fotografie, wspominam ulice, którymi chodziłem, miejsca, które były dla mnie ważne.
Patrzę na mapy – i tak, Polska wciąż tam jest. Nazwy miast, rzeki, granice – wszystko na swoim miejscu. A jednak, gdy próbuję ją zobaczyć naprawdę, poczuć jej obecność, natrafiam na pustkę.
Nie mam do czego wracać, bo ta Polska, którą znałem, przestała istnieć. Została wyparta przez nową wersję – inną, zmienioną, niekoniecznie lepszą czy gorszą, ale już nie moją. Może to ja się zmieniłem. A może to czas zrobił swoje, rozmywając granice pomiędzy tym, co było, a tym, co jest.
I choć Polska wciąż istnieje na mapie, w języku, w ludziach – dla mnie staje się coraz bardziej miejscem wspomnień, a nie rzeczywistością, do której mógłbym wrócić.




Jakby wyjął mi Pan z ust te słowa...
Dobry tekst.