top of page

Cena dobroci

Mam dość bycia dobrym człowiekiem.

Przez lata słyszałem, że dobro wraca. Że istnieje jakaś życiowa równowaga, że karma pamięta i oddaje. Dziś wiem jedno – to tylko ładne historie dla tych, którzy chcą wierzyć, że świat jest sprawiedliwy. W rzeczywistości bardzo często nie wraca nic. Poza rozczarowaniem i ciszą.

Dobry człowiek nie jest dziś szanowany. Dobry człowiek jest wygodny.

Postrzega się go jako niegroźnego – takiego, który nie odda, nie podniesie głosu, nie odpowie tym samym. Dobry ma zrozumieć, wybaczyć i milczeć. Dlatego nic nie jest łatwiejsze niż uderzać właśnie w niego. Nie trzeba nawet się wysilać – wystarczy odrobina podłości i trochę kłamstwa.

Dobroć w oczach wielu ludzi nie jest siłą. Jest zaproszeniem.

Zaproszeniem do przekraczania granic, do wykorzystywania i do niszczenia. Bo nie ma nic prostszego niż szkalować dobre imię człowieka, który nie chce taplać się w tym samym błocie.

Biały obrus zawsze najłatwiej zabrudzić.

Mówi się, że bycie dobrym wymaga siły charakteru. To prawda. Tylko coraz częściej zastanawiam się, jaki jest sens tej siły, skoro nagrodą bywa zapomnienie. Zostają tylko ci, którym było wygodnie brać. Pamięć kończy się dokładnie tam, gdzie kończą się czyjeś interesy.

Dobroć jest piękna i szlachetna – ale dzisiaj coraz częściej bywa zwyczajnie poniewierana.

Nigdy nie oczekiwałem wiele. Tylko zwykłej ludzkiej wdzięczności. Ktoś kiedyś powiedział, że pomaga się nie dla wdzięczności. Ale jeśli nawet wdzięczność jest zbyt wielką rzeczą, to dla czego właściwie pomagać?

Z dobroci serca?

I za co w zamian – brak pamięci?

Wdzięczność to najprostsza forma szacunku. Jeśli nawet ona przestaje istnieć, to kim staje się człowiek dobry?

Bankiem dobrych uczynków? Miejscem darmowych wypłat dla każdego, kto akurat czegoś potrzebuje?

Dobroć jest piękna.

Ale coraz częściej mam wrażenie, że świat nie tylko jej nie docenia.

Świat coraz częściej zwyczajnie na nią nie zasługuje.


 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Każdy ma swoje wnioski

Życie jest zbiorem doświadczeń. Każdy z nas ma inne i inną ich ilość. Problem w komunikacji zaczyna się wtedy, gdy staramy się czyjeś doświadczenie na siłę dopasować do swojego. Ktoś dostrzega więcej,

 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page