top of page

Aktualizacja języka polskiego: patch 2026 ;)

Na początku myślałem, że to żart. Później byłem zaskoczony i zniesmaczony. Na końcu — po prostu nie wierzyłem. Zobaczcie ten link. Podane tam przykłady nowych norm ortograficznych wręcz ranią estetykę języka.

Rozumiem już, że nasza polska, rozkrzyczana tożsamość działa jak gąbka — przez lata nasiąka wszystkim, a dziś pozwala nawet na wkraczanie elementów z angielskiej ortografii (i nie tylko). Mam wrażenie, że do polskiej ortografii dobrał się jakiś showrunner, który tworzy nam wielowątkowy serial o mętnej wodzie.

Chciałem przytoczyć tu przykłady z artykułu, ale lepiej sami zobaczcie. To jakaś masakra. Nasze zdania stracą płynność, a gramatyka zmieni się… w coś, co trudno zaakceptować.

I nagle — proszę bardzo — moje książki będą pełne błędów. Wiecie co? Wali mnie to. Nie wiem, jak będzie mi się czytało nowe wydania, pisane według tych „odświeżonych” zasad. Chyba po prostu będę omijał książki wydane po nowym roku.

A ja? Ja będę pisał dalej tak samo.

🇬🇧 A teraz spójrzmy na Wielką Brytanię

Dla porównania: w Wielkiej Brytanii nie wprowadzono żadnych oficjalnych zmian ortografii od ponad 250 lat. Ostatnim, kto faktycznie „porządkował” język, był Samuel Johnson w 1755 roku, gdy opublikował swoje słynne A Dictionary of the English Language. Od tamtej pory nikt nie „reformował” pisowni — ona ewoluowała naturalnie, zgodnie z tym, jak ludzie pisali i mówili.

Nie było żadnych „aktualizacji języka” ani urzędowych „komisji od poprawnego pisania”. Angielski sam znalazł równowagę między tradycją a współczesnością. Co ciekawe, nawet gdy w XIX wieku Amerykanie uprościli niektóre słowa (colour → color, centre → center), Brytyjczycy pozostali wierni klasycznej formie. Bez rewolucji. Bez sztucznych korekt. I jakoś nikt nie uznał, że stara pisownia „hamuje rozwój języka”.

🧠 Ewolucja czy deformacja?

Zwolennicy zmian w Polsce lubią powtarzać, że „język żyje i się zmienia”. Owszem — język ewoluuje, ale ewolucja to proces naturalny, nie sterowana rewolucja. To, co dzieje się dziś, to raczej eksperyment redakcyjny ubrany w naukowe hasła.

Paradoks? Ci sami ludzie, którzy mówią o „nowoczesności języka”, bez oporów przenoszą do polszczyzny angielskie kalki i konstrukcje, choć właśnie angielski — ten „nowoczesny” wzorzec — pozostaje najbardziej konserwatywnym językiem ortograficznie w Europie.

W efekcie mamy coś, co przypomina dziwny remix: zamiast naturalnej ewolucji — chaos z naleciałościami, który podcina korzenie naszego języka, zamiast je odświeżać.

🌍 Jak to wygląda w innych krajach

🇫🇷 Francja

  • Ma Académie Française – bardzo stary urząd (od 1635 r.), który oficjalnie czuwa nad językiem.

  • Ostatnie reformy ortografii: 1990 r., ale wprowadzane bardzo delikatnie i nieobowiązkowe (np. zmiana nénuphar → nénufar).

  • Większość Francuzów wciąż pisze po staremu — nikt ich za to nie poprawia.

🇩🇪 Niemcy

  • Reforma ortografii wprowadzona w 1996 r., potem poprawiana w 2006 r.

  • Początkowo bardzo kontrowersyjna — wielu autorów i wydawnictw odmówiło stosowania nowych zasad.

  • Dziś obowiązuje wersja kompromisowa, ale nadal nie zmieniono gramatyki – tylko uproszczono zapis.

🇪🇸 Hiszpania

  • Królewska Akademia (RAE) co jakiś czas aktualizuje zasady, ale robi to powoli, ewolucyjnie.

  • Zmiany dotyczą raczej technikaliów i słownictwa (np. wpływ internetu), nie ortografii.

  • Zasada: „Ortografía no se toca” – pisowni się nie rusza.

🇮🇹 Włochy

  • Od XIX w. praktycznie brak reform.

  • Język włoski jest już bardzo fonetyczny – więc nie ma potrzeby wprowadzania zmian w pisowni.

🇬🇧 / 🇺🇸 Anglia i Stany Zjednoczone

  • Jak wspomnieliśmy — brak instytucjonalnych reform.

  • Zmiany zachodzą spontanicznie przez kulturę, internet, popkulturę.

🇷🇺 Rosja

  • Ostatnia duża reforma: 1918 r. po rewolucji – uproszczenie pisowni, usunięcie kilku liter (np. Ѣ, Ѳ).

  • Od tamtej pory — spokój. Żadnych nowych rewolucji ortograficznych.

🇨🇳 Chiny

  • Reforma pisma (nie języka): w 1956 wprowadzono uproszczone znaki chińskie.

  • To była ogromna zmiana, ale miała charakter polityczno-edukacyjny, nie kulturowy.

📚 Co z tego wynika

W większości krajów:

  • reformy są bardzo rzadkie, często raz na sto–dwieście lat,

  • dotyczą tylko zapisu, nie gramatyki czy składni,

  • mają charakter zaleceniowy, nie nakazowy.

Tymczasem w Polsce każda zmiana budzi emocje, bo dotyka samej tożsamości języka i estetyki pisania — a do tego bywa przedstawiana jako „naturalna ewolucja”, choć często ma charakter odgórny, systemowy.

✍️ Jak to się ma do „ewolucji języka”

Zwolennicy zmian powołują się na „ewolucję języka”, ale:

  • Ewolucja to proces naturalny, wynikający z użycia, nie z decyzji komisji;

  • Ortografia to konwencja, która powinna ewoluować bardzo powoli, by nie utrudniać czytelności;

  • W języku angielskim czy francuskim ewolucja oznacza przyrost słów i stylów, a nie zmianę pisowni słów, które już istnieją.

Innymi słowy:

Język może żyć, oddychać i rozwijać się — ale nie trzeba mu amputować kończyn co dekadę, żeby udowodnić, że się rusza.

Patrząc na Europę i świat, widać wyraźnie, że języki żyją i ewoluują naturalnie, bez rewolucji i odgórnych nakazów. Angielski nie zmienia zasad pisowni od ponad 250 lat. Niemcy uprościli kilka reguł, Francuzi czasem poprawiają drobne literki, a Rosjanie… cóż, ostatnia reforma była jeszcze w czasach carskich.

A my? My dostajemy pełną aktualizację systemu, jakby język polski był oprogramowaniem beta, które trzeba co kilka lat patchować. I nagle nasze książki, nasze teksty, nasze zdania — mają się dostosować do wersji 2.0, bo ktoś tak postanowił.

📌 Wnioski

  1. Polska jest jednym z krajów z najwyższą częstotliwością urzędowych zmian ortografii w XX i XXI wieku.

  2. Większość krajów świata:

    • rzadko reformuje ortografię,

    • zmiany mają charakter delikatnych poprawek, nie rewolucji,

    • ewolucja języka odbywa się oddolnie przez kulturę, media i użycie, a nie decyzję państwa.

  3. Od strony „częstotliwości aktualizacji”: w Europie najbardziej podobne są Niemcy, ale nawet one nie wprowadzają tak wielu zmian co Polska.

  4. Globalnie – tylko kraje po dużych rewolucjach (Rosja 1918, Chiny 1956, Japonia 1946) miały reformy o podobnej skali, ale od tamtej pory pozostają stabilne.

Ale wiecie co? Nie zamierzam się poddać. Język jest mój, literatura jest moja, a mój styl pisania — mój. Niech sobie RJP wprowadza swoje zmiany, niech robią swoje „aktualizacje”. Ja będę pisał po swojemu. Bo język nie potrzebuje liftingu, tylko szacunku. I tak już mam to w przysłowiowej dupie.



 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Każdy ma swoje wnioski

Życie jest zbiorem doświadczeń. Każdy z nas ma inne i inną ich ilość. Problem w komunikacji zaczyna się wtedy, gdy staramy się czyjeś doświadczenie na siłę dopasować do swojego. Ktoś dostrzega więcej,

 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page