top of page

Redakcja i korekta – czy warto płacić za coś, co możesz zrobić sam?

Redakcja, korekta, skład – tajemnice dostępne za pieniądze

Prawda jest taka, że nikt z nas nigdy nie będzie w pełni zadowolony ze swojej książki. Zawsze znajdzie się coś, co moglibyśmy poprawić, ulepszyć, dopracować. Każdy autor, nawet ten z wieloletnim doświadczeniem, ma w sobie tę nieustającą potrzebę doskonalenia swojego dzieła. Ale czy to oznacza, że książka nigdy nie jest gotowa?

Literówki, błędy stylistyczne, przecinki w złych miejscach – to zmora każdego pisarza. I choćbyśmy sprawdzali tekst dziesięć razy, zawsze istnieje ryzyko, że coś przeoczymy. Nawet najlepsze programy, a tym bardziej ludzka uwaga, nie są w stanie zagwarantować absolutnej perfekcji. Co więcej, są ludzie, którzy nieustannie polują na takie potknięcia, by z pasją wytykać je pisarzom niezależnym, jakby literówka miała decydować o wartości całej książki.

Zawsze porównuję pisanie książki do malowania obrazu. Artysta może spędzić długie godziny nad płótnem, dopracowując każdy detal, a mimo to, gdy już wernisaż się odbędzie, będzie widział miejsca, które chciałby poprawić. Inaczej rozłożyć światło, wydłużyć ruchy pędzla, dopracować cienie. Dokładnie tak samo jest z książką – zawsze znajdziemy fragment, który można lepiej rozpisać, dialog, który warto pogłębić, zdanie, które mogłoby brzmieć bardziej naturalnie.

Dlatego nigdy nie czytam ponownie swoich wydanych książek. Zbyt dobrze wiem, że natychmiast znalazłbym w nich coś, co chciałbym poprawić.

Korekta, redakcja, skład – tajemnicza wiedza ukryta za kurtyną

Redakcja, korekta, skład, łamanie tekstu – to wszystko wydaje się światem pełnym tajemnic, wiedzy dostępnej tylko dla wtajemniczonych. Wydawnictwa i redaktorzy często tworzą wokół tego aurę ekskluzywności, sprawiając wrażenie, że bez ich usług książka nie ma prawa zaistnieć. Prawda jest jednak taka, że wystarczy odrobina wiedzy i zdrowego rozsądku, by krok po kroku ulepszyć własny tekst.

Nie mówię, że profesjonalna redakcja i korekta są zbędne. Warto oddać książkę do sprawdzenia komuś, kto spojrzy na nią świeżym okiem. Warto też odłożyć ją na kilka tygodni i wrócić do niej później – to jedna z najlepszych metod wyłapywania błędów. Jednak coraz częściej spotykam się z redakcjami, które pozostawiają wiele do życzenia. Zdarza się, że nowe książki, które miały przejść przez profesjonalną korektę, są pełne błędów gramatycznych, stylistycznych, a nawet logicznych.

Co gorsza, coraz częściej natrafiam na nowomowę, która zaczyna wkradać się do wydawnictw aspirujących do miana oświeconych. Dziwaczne konstrukcje językowe, które nie mają nic wspólnego z naturalnym brzmieniem języka, stają się normą, a pisarz, który ich nie stosuje, nagle zostaje uznany za „zacofanego”.

Czy drożej znaczy lepiej?

Co więc mamy zrobić? Czy jedynym rozwiązaniem jest płacić coraz więcej, z nadzieją, że wyższa cena oznacza lepszą jakość? Nie. Już na samym początku można pomóc sobie, korzystając z narzędzi dostępnych za darmo.

Najprostszym rozwiązaniem jest redaktor tekstu w programie Word. Nieważne, jak dobrze piszesz – ten program i tak znajdzie coś do poprawy. Ale to dopiero początek.

Ja znalazłem oprogramowanie, które często – choć nie wszyscy o tym mówią – jest używane przez samych redaktorów. Program, który wyłapuje błędy gramatyczne, sugeruje poprawniejszą budowę zdań i pomaga w dopracowaniu tekstu. Jak się nazywa? LanguageTool.

🔗 Link do programu: https://languagetool.org/pl

Już w wersji darmowej potrafi zdziałać cuda, a w wersji płatnej staje się niezastąpionym narzędziem dla każdego autora. Gwarantuję Ci, że jeśli oddawałeś swoją książkę do redakcji, istnieje 90% szans, że przeszła przez ten lub podobny program. I zanim redaktorzy zaczną podnosić larum, że to nieprawda – przyznajmy otwarcie: korzystacie z LanguageTool lub jego odpowiedników.

Nie mówię, że to coś złego. Wręcz przeciwnie – to świetne narzędzie. Ale skoro i tak jest używane przez profesjonalistów, to dlaczego nie mielibyśmy używać go sami? Mało tego, zdarza się, że niektórzy redaktorzy korzystają jedynie z darmowej wersji, nie inwestując ani grosza w swoje narzędzie pracy. To jak oddać budynek na inspekcję komuś z ulicy, zamiast zapłacić profesjonaliście.

Oczywiście, LanguageTool nie zrobi wszystkiego za nas. To od nas zależy, jak będzie się kleić fabuła, jak rozwiną się wątki i jak zakończy się książka. Żaden program nie zastąpi doświadczenia i wyczucia autora. Ale prawda jest taka, że jeśli po latach wrócicie do swoich pierwszych książek i uznacie, że są słabo napisane – to znak, że się rozwijacie. Jeżeli jednak nie zauważycie żadnej różnicy… cóż, może warto zastanowić się nad zmianą branży.

Ile kosztuje redakcja?

Czy warto oddawać swoją książkę do przeczytania komuś przed publikacją? Oczywiście.Czy warto ją odłożyć na kilka tygodni i spojrzeć na nią na nowo? Jak najbardziej.

Problem zaczyna się wtedy, gdy redakcja i korekta przestają być rzetelną usługą, a stają się zwykłym biznesem. Pamiętam, jak wiele lat temu jeden redaktor chciał namówić mnie na współpracę. Zaśpiewał mi cenę 6 tysięcy złotych. Powiedział, że to i tak tanio, bo „musi z czegoś żyć” i że to minimum, jakie może sobie pozwolić w miesiącu.

Były to czasy, w których ludzie zarabiali 1300 zł miesięcznie. On musiał mieć 6 tysięcy – minimum.

I co najciekawsze, znalazł wielu chętnych, którzy kierowali się zasadą „drożej znaczy lepiej”.

Jakiś czas temu wpadł mi w ręce fragment redagowanej przez niego książki. Przeczytałem go i… nie mogłem uwierzyć. Zdania były źle skonstruowane, stylistyka kulała, a niektóre błędy były tak rażące, że trudno było mi uwierzyć, że to „profesjonalna” redakcja. Może to ja jestem zacofany? A może po prostu widzę rzeczy takimi, jakie są?

Podsumowanie

LanguageTool kosztuje mnie 19 funtów, gdy go potrzebuję. Przelicz sobie, ile to złotych. A teraz pomyśl – ile zapłaciłeś redaktorowi za tę samą pracę? Czy rzeczywiście była warta swojej ceny?

Redakcja i korekta są ważne, ale warto znać swoje możliwości i wiedzieć, jak działa ten biznes. Bo w dzisiejszych czasach nie każda książka, która przeszła przez „profesjonalną” korektę, rzeczywiście jest bezbłędna.


Oto zalety LanguageTool:

Sprawdza gramatykę i interpunkcję – wykrywa błędy gramatyczne, literówki, złe użycie przecinków oraz inne nieścisłości językowe.

Obsługuje wiele języków – działa nie tylko dla języka polskiego, ale także angielskiego, niemieckiego, francuskiego i wielu innych.

Poprawia styl i płynność tekstu – sugeruje bardziej naturalne i klarowne sformułowania, eliminując niezgrabne zdania.

Wykrywa powtórzenia – pomaga uniknąć nadużywania tych samych słów w krótkim odstępie tekstu.

Podpowiada poprawną pisownię – wskazuje na często mylone wyrazy i sugeruje ich poprawną formę.

Możliwość integracji z wieloma narzędziami – można go używać bezpośrednio w Microsoft Word, Google Docs, LibreOffice, a także jako rozszerzenie do przeglądarek internetowych.

Działa online i offline – wersja przeglądarkowa wymaga internetu, ale można też pobrać aplikację do pracy offline.

Prosta i intuicyjna obsługa – wystarczy wkleić tekst, a program automatycznie wskaże błędy i zaproponuje poprawki.

Darmowa wersja z solidnym zakresem funkcji – już w podstawowej wersji sprawdza większość błędów, a wersja premium oferuje jeszcze bardziej zaawansowane analizy.

Tańszy niż profesjonalna redakcja – miesięczna subskrypcja kosztuje znacznie mniej niż wynajęcie korektora czy redaktora.

To narzędzie może znacznie ułatwić życie każdemu pisarzowi, eliminując podstawowe błędy i oszczędzając czas na korekcie.


Pamiętaj, aby dodać LanguageTool do swojego programu Word – to naprawdę ułatwi pracę nad tekstem i pomoże wychwycić błędy, które mogłyby umknąć nawet najbardziej uważnemu oku.

Wkrótce podam więcej informacji oraz konkretne komendy w Wordzie, które mogą znacząco usprawnić proces edycji i poprawiania tekstu. Dzięki nim nie tylko szybciej uporasz się z korektą, ale również zyskasz większą kontrolę nad stylem i czytelnością swojej książki.

Czy uważam się za doskonałego pisarza? Absolutnie nie. Gdybym tak twierdził, wpadłbym w pułapkę pychy, która zatrzymałaby mój rozwój. Wciąż się uczę, szukam nowych rozwiązań i staram się doskonalić swój warsztat. Pisanie to niekończąca się podróż – im więcej wiemy, tym bardziej zdajemy sobie sprawę, ile jeszcze możemy się nauczyć.

Jeśli moje rady, oparte na własnych doświadczeniach i błędach, pomogły Ci w pracy nad tekstem lub pozwoliły zaoszczędzić kilka tysięcy złotych na kosztach redakcji, możesz okazać swoją wdzięczność w prosty sposób. Postaw mi kawę w wirtualnej kafejce na mojej stronie lub kup jedną z moich książek. To dla mnie nie tylko wsparcie, ale także znak, że moje wskazówki są dla Ciebie wartościowe.

Dziękuję, że tu jesteś – i powodzenia w pracy nad Twoją książką!


Powodzenia.

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page